„Warszawskie Termopile” i hit przedwojennej techniki na łasce urzędników

0

„Myśl techniczna przyszła zza oceanu. Licencję zakupiono od firmy Radio Corporation of America, oni też dostarczyli urządzenia. Natomiast wszystkie roboty budowlane w tym dziesięć stalowych wież wysokości 126,5 m każda wykonały polskie firmy. Oczywiście, Radiostacja Babice (bo tak potocznie ją nazywano) nie miałaby racji bytu bez podobnych założeń w innych miejscach globu, coś nadaje-coś odbiera. Znam dziesięć instalacji tego typu, z czego większość usytuowana była w USA, jedna w Szwecji, jedna w Wielkiej Brytanii i jedna w Japonii. Ale tu należy dodać, że dzięki jakości wykonania i usytuowaniu w terenie to nasza radiostacja była najsilniejsza i miała najlepszą jakość sygnału” – mówi Jarosław Chrapek, archeolog i prezes Stowarzyszenia Park Kulturowy Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza w rozmowie z Robertem Witem Wyrostkiewiczem. (Zdjęcia: Agnieszka Bedyńska)

Babice 1

- Właśnie trwa dalsza destrukcja, zapomnienie i niechęć ze strony urzędników dotycząca jednego z ciekawszych miejsc w Polsce. Czym była Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza i na czym polegał jej fenomen w IIRP?

– Była to olbrzymia instalacja radiotechniczna, która dzięki swoim możliwościom zapewniała za pomocą alfabetu Morse’a bezpośrednią łączność z praktycznie dowolnym miejscem na kuli ziemskiej. Dziś prawie każdy z nas nosi w kieszeni telefon komórkowy, z którego może dzwonić gdzie chce. W latach 20-tych potrzeba było państwowej inwestycji, budowanej przez trzy lata, aby móc wysyłać pojedyncze „SMS-y”. Najkrócej mówiąc, była polskim oknem na świat.

Babice 2

- Co było największym fenomenem tego miejsca?

– Fenomenów było kilka, ale skupmy się na tym najważniejszym. Kraj wyniszczony I wojną światową oraz wojną polsko-bolszewicką z 1920 r. zdecydował się i był w stanie zrealizować inwestycję, która pochłonęła olbrzymie koszty finansowe i materiałowe. Można powiedzieć, że strategiczną inwestycją końca lat 30-tych w II RP był Centralny Okręg Przemysłowy, inwestycją końca lat 20-tych był port w Gdyni, a inwestycją początku lat 20-tych była Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza.

Babice 3

- Czyli cud techniki po latach rozbiorów i kolejnych zrywach niepodległościowych i wojnach? Na święcie jednak nie był to wyjątek, jeśli chodzi o parametry?

– Myśl techniczna przyszła zza oceanu. Licencję zakupiono od firmy Radio Corporation of America, oni też dostarczyli urządzenia. Natomiast wszystkie roboty budowlane w tym dziesięć stalowych wież wysokości 126,5 m każda wykonały polskie firmy. Oczywiście, Radiostacja Babice (bo tak potocznie ją nazywano) nie miałaby racji bytu bez podobnych założeń w innych miejscach globu, coś nadaje-coś odbiera. Znam dziesięć instalacji tego typu, z czego większość usytuowana była w USA, jedna w Szwecji, jedna w Wielkiej Brytanii i jedna w Japonii. Ale tu należy dodać, że dzięki jakości wykonania i usytuowaniu w terenie to nasza radiostacja była najsilniejsza i miała najlepszą jakość sygnału.

Babice 5

- To dlatego Centrala stała się „Warszawskimi Termopilami”, a później była z pietyzmem chroniona przez hitlerowców?

– Z jednej strony tak. Centrala była obiektem strategicznym i nadawała aż do 8 września, kiedy to teren zdobyła 4 Dywizja Pancerna. 14 września teren odzyskali nasi żołnierze z III batalionu 26 pp. Obsługi radiostacji już nie było. Teren radiostacji był również ważny z innego względu. Na jego zapolu znajduje się fort IIA Babice, gdzie umieszczone były składy naszej broni i amunicji, bardzo ważnej w tamtych dniach. Major Jacek Decowski bronił się ze swoim batalionem do 27 września, odpierając nieustanne ataki 19 dywizji piechoty Wermachtu. Tego dnia bitwa trwała kilka godzin i nieraz dochodziło do walki na bagnety. Do niewoli dostało się 30 żołnierzy wraz z rannym dowódcą. Trzydziestu z całego batalionu. Niemcy nie mogli uwierzyć, że odcinka bronił jedynie batalion. Dowodzący 19 dywizją piechoty Wermachtu stawiał swoim żołnierzom za wzór obrońców Radiostacji. Wyjawił on również majorowi Decowskiemu, że na kolejny dzień miał przygotowane 8 tysięcy pocisków artyleryjskich i miotacze ognia. Niemcy szybko naprawili zniszczenia z września i do końca wojny wykorzystywali Centralę do kontaktu z U-bootami na Atlantyku, a może nawet i z Japonią.

(…)

 

Cały wywiad można przeczytać w majowym numerze miesięcznika „Zakazana Historia”

Fot. Agnieszka Bedyńska

Jarek Chrapek i Bartek Kleczar, archeolodzy ze Stowarzyszenia Park Kulturowy Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza

Jarek Chrapek i Bartek Klęczar, archeolodzy ze Stowarzyszenia Park Kulturowy Transatlantycka Radiotelegraficzna Centrala Nadawcza

babice arch

Transatlantycka Centrala Radiotelegraficzna, stacja Babice. Grupa osób zwiedzających radiostację – fot. za wawalove

Share.

O autorze

Robert Wit Wyrostkiewicz

Redaktor Naczelny Portalu Informacyjnego Archeolog.pl, dziennikarz, były wiceprezes Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, redaktor w miesięczniku "Historia Zakazana", współzałożyciel Komitetu Zachowania Reduty Ordona, prezes Mazowieckiego Stowarzyszenia Historycznego "Exploratorzy.pl", uczestnik wielu badań archeologicznych i poszukiwawczych realizowanych przez takie podmioty jak PMA, SNAP czy prywatne firmy archeologiczne.

Zostaw komentarz