Męczy Cię katar, złamałeś nogę – zjedz sobie egipską mumię!

0

Mumia vera czyli staroegipska sproszkowana mumia ludzka była  już od XI w. uznawana za cudowne panaceum na wszelkie choroby i dolegliwości od kataru, po złamania czy nie gojące się rany. W całej Europie  można ją było nabyć w aptekach, u lekarzy czy nawet na bazarze. Był to oficjalny lek, w którego niespotykane właściwości wierzyli zarówno pacjenci, jak i wielu lekarzy. Nic więc dziwnego, że zapotrzebowanie na ten cudowny specyfik było tak olbrzymie, że biedni handlarze, aby zaspokoić rynek uciekali się do tworzenia „podróbek”.

Świeże mumie czyli o podróbkach cudownego  leku…..

Na początku mumie importowano z Egiptu, były to prawdziwe zmumifikowane w starożytności ciała, wyjmowane z grobowców. Z czasem, kiedy towaru zaczęło brakować niektórzy przedsiębiorczy Egipcjanie, zaczęli sami produkować mumie z ciał zmarłych, o których nikt się nie zatroszczył jak np. bezdomnych czy biednych, samotnych ludzi. Jednak sprowadzenie luksusowego towaru z Egiptu do Europy nastręczało wysokich kosztów, więc również europejscy przedsiębiorcy, postanowili zwiększyć swoje zyski, preparując mumie na miejscu, z ciał zmarłych w szpitalach i na ulicach biedaków.

Oczywiście znawcy potrafili odróżnić oryginalny lek od podróbki, ale z czasem było, go coraz mniej. A ówcześni pacjenci leczyli się zmumifikowanymi ciałami osób, które mogły wcześniej mijać na ulicy.

A wszystko przez pomyłkę…

Paradoksalne w całej historii jest to, że spożywanie sproszkowanych mumii dla zdrowia, było wynikiem serii pomyłek. O czym dowodzi m.in. Warren Dawson w swoim artykule Mummy as a Drug opublikowanym w 1927 r.

Bitumin (bitumen), czyli mieszanka związków organicznych i węglowodorów, była bardzo cenioną substancją w medycynie perskiej. Niestety rzadko spotykaną, pozyskiwano ją z nielicznych miejsc np. jak pisze Pliniusz Starszy z Morza Martwego. Dlatego kiedy w VI w. Persowie dotarli do Egiptu i zobaczyli czarne mumie owinięte bandażami, byli przekonani, że do ich spreparowania użyto właśnie oryginalnego bituminu. Tej rzadkiej i poszukiwanej substancji. Stąd zabalsamowane zwłoki nazywali mumiya, od ichniejszej nazwy bituminu mum.

Minęło sześć wieków, a pomyłka Persów, spowodowała kolejną pomyłkę, tym razem tłumaczy starożytnych tekstów greckich, rzymskich i arabskich, którzy uznali, że słowa mum i mumiya są synonimami. Dlatego czytając o niezwykłych właściwościach bituminu, byli przekonani, że chodzi o żywicę, którą balsamowano egipskie ciała przed mumifikacją. Seria pomyłek doprowadziła do tego, że przez kolejnych 700 lat ludzie jedli dla zdrowia, sproszkowane, zmumifikowane ciała.

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło

Egipskie mumie preparowano przy użyciu wonnej żywicy – mirry, która jak wiemy była w starożytnym świecie ceniona na równi ze złotem. Przypomnijmy sobie choćby, jakie dary otrzymał Jezus od trzech króli. Z zachowanych tekstów wynika, że już w starożytności znano także jej  właściwości lecznicze, takie jak działanie antyseptyczne, przeciwbólowe a także korzystny wpływ na układ oddechowy czy rozrodczy. Dlatego pomylenie mirry z bituminem summa summarum z punktu widzenia medycyny nie było, aż tak tragiczne. Jednak pomyłka mirry czy bituminu ze zmumifikowanym ludzkim ciałem… to już co innego.

Share.

O autorze

Magdalena Kornetka

Członek zespołu redakcyjnego Portalu Informacyjnego Archeolog.pl. Z wykształcenia polonista i ekonom, z zamiłowania podróżnik, dziennikarz oraz antropolog. Autor wielu publikacji w tym książek, poradników i artykułów popularnonaukowych.

Zostaw komentarz